Dąb na roli umiera

O Dębie na Roli pisałem już trzy lata temu w Wieściach Tuchowskich. Zwracałem uwagę, że pozostawiony sam sobie, w pewnym momencie pozostanie „świadkiem swojej niedoli”. Minęło trzy lata… Sprawą zainteresowała się Gazeta Krakowska. W dniu dzisiejszym, 10 września został opublikowany obszerny artykuł na jego temat.

Jeden z najstarszych w regionie dębów, liczący co najmniej 500 lat, w każdej chwili może runąć na sąsiednie zabudowania. Drzewo stoi na prywatnej posesji w Tuchowie – Na Roli, ale jej właściciele nie mogą zrobić nic, aby zapobiec katastrofie. Dąb wpisany jest na listę Pomników Ochrony Przyrody i jakakolwiek ingerencja z ich strony oznaczałaby narażenie się na bardzo wysokie kary pieniężne.

Dwa tygodnie temu od dębu odłamał się ogromny konar, odsłaniając spróchniały środek pnia. – Huknęło tak, że aż całym domem zatrzęsło – mówi Małgorzata Cich, która mieszka po sąsiedzku. To kolejny taki przypadek. Dąb staruszek wygląda coraz gorzej. Odciążony z jednej strony, teraz niebezpiecznie przechylił się na drugą, gdzie znajdują się zabudowania gospodarcze.

– Drzewo rośnie na wzgórzu, przez co często ściąga pioruny. Trafiały w niego już wiele razy i mocno go tym osłabiły – Eugeniusz Wojtanowski, który w cieniu dębu żyje od ponad 80 lat, pokazuje liczne ślady po uderzeniach błyskawic. Ponad 500-letnie drzewo nazywa Wojtkiem. – Skoro jest Bartek, to i Wojtek być może – mówi z uśmiechem.

Dąb spoglądający ze wzniesienia na Tuchów i otaczające je wzgórza był świadkiem wielu wydarzeń historycznych. Pod nim zatrzymywali się na odpoczynek m.in. kupcy i pielgrzymi zmierzający do pobliskiego klasztoru. – Wojtek mógłby być wspaniałą atrakcją Tuchowa i regionu. Niestety, został zostawiony sam sobie, a odpowiedzialne za jego utrzymanie służby nie robią praktycznie nic, aby go uratować – mówi Piotr Firlej, pasjonat Pogórza. Temat podjął trzy lata temu na łamach lokalnej gazety, ale skończyło się jedynie na doraźnym obejrzeniu drzewa i posprzątaniu nadłamanego konara.

Ten, który odpadł od drzewa dwa tygodnie temu, wciąż koło niego leży. Dopiero po tygodniu od zgłoszenia sprawy w gminie na miejscu pojawił się urzędnik. – Przyszedł z tyczką, pooglądał i to wszystko. Zresztą, jak zawsze – mówi Eugeniusz Wojtanowski, który twierdzi, że w tym wypadku konieczne jest podjęcie zdecydowanie bardziej radykalnych działań, z ustawieniem podpór podtrzymujących konary, bądź nawet mocną ich przycinką. – Dąb może się wywrócić i jeszcze kogoś przygnieść – zauważa.
W Urzędzie Miejskim w Tuchowie wyjaśniają, że na razie wykonane zostaną doraźne prace zabezpieczające i porządkowe przy dębie.

– Przede wszystkim konieczne jest wykonanie specjalistycznej ekspertyzy, która odpowie na pytanie, w jakim stanie jest drzewo – mówi Zofia Przybyła. Jeśli okaże się, że nie sposób go już uratować, wdrożone zostaną procedury związane z wykreśleniem go z listy pomników przyrody. To bardzo czasochłonne i skomplikowane działania, ale niezbędne do tego, aby móc usunąć to wiekowe drzewo zgodnie z prawem.

Źródło informacji: Gazeta Krakowska

Tags: No tags

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *