Archiwum - tag: ‘Tuchów’

W najnowszym – świątecznym wydaniu Tuchowskich Wieści zamieściliśmy wywiad jakiego udzieliłem panu Józefowi Koziołowi. Materiał pomimo, że dotyczy gminy Tuchów, ma charakter szerszy, może dotyczyć dowolnej gminy o aspiracjach turystycznych. Zachęcam do przeczytania wywiadu.

Z Piotrem Firlejem, przewodnikiem beskidzkim, właścicielem firmy turystycznej rozmawia Józef Kozioł.

Czy Tuchów jest chętnie odwiedzany przez turystów?

Najczęściej i najchętniej odwiedzany jest przez pielgrzymów, grupy zorganizowane, rodziny z dziećmi; poza sanktuarium zwiedzają, również szopkę i muzea. W lewobrzeżnej części miasta sytuacja wygląda znacznie gorzej. Po tej stronie nie ma żadnych dodatkowych atrakcji.

Czy poza sanktuarium MB Tuchowskiej i klasztorem ojców Redemptorystów możemy się poszczycić ciekawymi miejscami, produktami lokalnymi?

Zawsze kiedy mówimy o turystyce w naszej gminie, na potwierdzenie atrakcyjności powołujemy się na sanktuarium, Brzankę, kiełbasę tuchowską, miody, grzyby, agroturystykę i gościnność. Owszem, należy budować markę miejsc i produktów turystycznych. Wymaga to jednak wiedzy specjalistycznej lub przynajmniej wyczucia tematu. Budowanie marki miejsc to praca wieloetapowa, wymagająca wielokierunkowości działań, otwartości na podpowiedzi innych, mobilności, nowoczesnych rozwiązań wizualnych. Efektem musi być wysoka jakość informacji, przekaz jasny, atrakcyjny dla odbiorcy.

Jak najprościej scharakteryzować turystę?

Turysta to ten, kto jest w stanie zapłacić, aby spędzić mile wolny czas, a przy okazji zrealizować swoje marzenia, rozwijać zainteresowania.

Turysta to osoba o skłonnościach do spędzania czasu wolnego poza miejscem zamieszkania.

Definicji turysty i turystyki jest bardzo wiele. Z punktu widzenia zaspokajania potrzeb krajoznawczych czy wypoczynkowych tak właśnie jest.

Rozpoznanie potrzeb turysty jest decydujące przy osiąganiu sukcesów. Każdy organizator wypoczynku, przedstawiciel branży hotelarskiej, gastronomicznej, usługowej musi zadać sobie pytanie: Czego oczekuje od nas turysta? Preferencje, oczekiwania determinują turystę do ponownego odwiedzenia danego miejsca, a z prowadzonych również przeze mnie badań i rozmów zauważam, a artykuły w prasie turystycznej potwierdzają, że 80% osób odwiedziło jakieś miejsce ponieważ same już tutaj były lub dowiedziały się od znajomych. Jeżeli turysta np. z Poznania przeczyta o gospodarstwach agroturystycznych w gminie Tuchów w Internecie, prasie, lub folderze, jakie jest prawdopodobieństwo, że będzie chciał tutaj przyjechać? To tak jakbyśmy przeczytali o ofercie agroturystycznej w okolicy Lęborka, Leszna czy Bornego Sulinowa. Czy kiedyś tam pojedziemy? A jeżeli znajomy powie w niezobowiązującej rozmowie: jedź do tego ośrodka w Białej Niżej, my jeździmy tam od lat i jesteśmy bardzo zadowoleni, pojedzie i opowie innym.

Co zrobić, aby turysta ze Szczecina, Warszawy czy Krakowa jednak chciał przyjechać w Pasmo Brzanki czy do Tuchowa?

Wyobraźmy sobie nasze wymarzone wakacje na Mazurach. W pierwszej kolejności nasze myśli kierowane są ku naszym wyobrażeniom, znanym miejscowościom, o których już kiedyś słyszeliśmy: Węgorzewo, Giżycko, Ełk, Mikołajki. Plaże, kajak, żaglówka, spacery po lesie, kąpiel w jeziorze, bar lub restauracja z wymarzonym jedzeniem po niskiej cenie, wygodny hotelik, pensjonat lub agroturystyka w bardzo dobrych warunkach, z miłą obsługą. I tyle wiemy o tym, co chcemy i gdzie chcemy jechać. Ktoś jednak promuje się na wszelkie sposoby, bo chce nas przyciągnąć nad jeziorko w miejscowości Ruciane-Nida.

Podobnie jest z wyobrażeniem turysty z Polski o Paśmie Brzanki czy o Tuchowie. Po co ktoś miałby tutaj przyjeżdżać; skoro już z daleka jedzie, to woli pojechać w Bieszczady, Beskidy, Pieniny, Tatry, do miejscowości wypoczynkowych, uzdrowisk o rozwiniętej bazie usługowej: Krynicy, Muszyny, Wysowej, Iwonicza, Szczawnicy, Zawoi i wielu innych.

Aby móc konkurować z innymi, musimy współdziałać z partnerami sektora turystycznego, działać energicznie, skutecznie, mieć lepsze pomysły, lepiej się promować.

Czy to oznacza, że jesteśmy bez większych szans w konfrontacji z turystycznymi potęgami?

Należy podejść do sprawy racjonalnie. Samo położenie w Małopolsce to ogromna szansa. Mamy przecież w okolicy miejsca o większej koncentracji turystycznej i to one napędzają koniunkturę i takie miejsca są nam potrzebne. Dlatego też tym bardziej należy dbać o miejsca rozpoznawalne, na nich ciąży również odpowiedzialność za region.

Niestety jest tak, że nasza gmina w porównaniu z Tatrami czy Puszczą Białowieską jest uboższa w atrakcje przyrodnicze. Ale przecież – zapewniam – te atrakcje są; mamy również duży potencjał ludzi, z którego nie korzystamy. Po pierwsze należy rozpoznać możliwości, później rozpocząć działanie.

Tuchów reklamuje się w Internecie, prasie, radiu, telewizji.

To wszystko jest ważne, ale tylko w przypadku, kiedy wcześniej będziemy gotowi do przyjęcia gości. Cóż z promocji, kiedy turysta przyjedzie i odniesie pierwsze i drugie negatywne wrażenie, nic go nie zachwyci, nic nie zaskoczy. Nie wróci do nas i jeszcze zrobi złą reklamę wśród znajomych.

Każda promocja może być wyrzuceniem pieniędzy w błoto lub dobrą inwestycją. W przyszłości dojdzie do sytuacji, że materiały promocyjne będzie się rozdawać tylko zainteresowanym turystom, tym, którzy już przyjechali na miejsce lub krążą po okolicy, odwiedzają sąsiednie regiony. Przesyłanie materiałów promocyjnych pocztą też jest bardzo dobrym rozwiązaniem, a unika się tej formy promocji, bo wymaga dodatkowego zaangażowania. Należy wychodzić do turysty w inicjatywami, przy tym być konkretnym i kompetentnym. Inne media: radio, telewizja, gazety mogą tutaj w znaczący sposób pomóc, ale – raz jeszcze podkreślam – tylko w przypadku, kiedy robi się to w umiejętny sposób.

Proszę podać przykłady dobrych i złych praktyk turystycznych w gminie Tuchów.

Nad każdą złą i dobrą praktyką należałoby się zastanawiać osobno, osobno je omawiać, wyciągać wnioski. Nie moja rola, aby komuś tłumaczyć teraz, że źle robił.

W zamian podam przykład z sąsiedniego ogródka. Liderem ze względu na potencjał turystyczny w regionie są i będą nadal Ciężkowice, nic tego w najbliższym dziesięcioleciu nie zmieni, a Tuchów no cóż, będzie daleko w tyle. Tam od lat widać większe zaangażowanie w sprawy turystyczne. Od lat działa Centrum Kultury i Promocji Gminy Ciężkowice, realizowany jest obecnie projekt turystyczny za kwotę 4,5mln PLN pt. „Kreowanie markowego produktu turystycznego na terenie Pogórza Ciężkowickiego – „Wokół Skamieniałego Miasta”. Nie wielkość dotacji tutaj jest ważna, ale przeznaczenie środków. W ramach projektu m.in. powstanie zupełnie nowy, nowoczesny budynek muzeum przyrodniczego.

Można by powiedzieć: my nie mamy Skamieniałe Miasta, a gdybyśmy mieli to… Skamieniałego Miasta nie, ale już muzeum przyrodnicze teoretycznie mogłoby powstać w różnych miejscach. Podobnie jest ze skansenem pszczelarskim w Stróżach i Kamiannej, ośrodkiem dominikańskim na Jamnej, parkiem miniatur w Inwałdzie, muzeum lalek w Pilznie, skansenem w Szymbarku itd.

O gospodarstwach agroturystycznych mówi się tak dużo, jak wygląda tutaj sytuacja?

Przez lata zaniedbano uregulowania prawne tej działalności. Formalnie nie posiadamy na terenie gminy gospodarstw agroturystycznych. Teraz jest czas, aby to naprawiać. Podobna sytuacja jest w całej Polsce, więc nasz przykład nie jest odosobnionym. W materiałach prasowych z lat 90. dowiadujemy się, jaka była wówczas moda na zakładanie gospodarstw. Panował nastrój euforii (bo wreszcie zarobimy dużo pieniędzy bez żadnych nakładów finansowych). Przez te 15 lat świat odwrócił się na pięcie i poszedł w inną stronę, nikt teraz nie przyjedzie do prywatnego domu od tak, aby zamieszczać w tymczasowo opuszczonym przez mieszkańców pokoju. Nie ma koła agroturystycznego w gminie, a pojedyncze gospodarstwa działają dzięki zaradności ich gospodarzy.

Jeżeli dodamy, że zainteresowanie turystyką wiejską w ostatnich latach zmalało, o czym mówią badania, nie rokuje to dobrze na najbliższą przyszłość.

Jakie więc pomysły mogą ożywić życie turystyczne?

Przykładów działań można wymyślać w nieskończoność, zejdźmy na ziemię. Zróbmy jedną dobrą imprezę turystyczną. Jedną – jedyną, którą będziemy w stanie wypromować Tuchów – na przykład poprzez kiełbasę tuchowską. Takiej imprezy dla turystów nie ma.

Może jest tak, że turystyki wcale nie potrzebujemy do rozwoju, a wystarczą nam zakłady usługowe, drobny przemysł?

Przez lata nie była ona nam potrzebna, więc jest wielce prawdopodobne, że bez niej się obejdziemy. Niepokoi jednak fakt, że w projektach strategicznych gmin pisze się o turystce przy każdej okazji, a mimo tego poza ogólnym wrażaniem, nic więcej dobrego się nie robi. Turystyka jest tą gałęzią gospodarki, która przynosi również dodatkowe korzyści. Osoby przyjeżdżające ze świata potrafią otwierać nam – mieszkańcom oczy, mówiąc: u was jest tak pięknie, chce się tutaj przyjeżdżać. Z drugiej strony pozytywny obraz miejsca będzie zachęcał osoby z zewnątrz do podejmowania inwestycji, współpracy. I ta dodana wartość powoduje, że turystyka nie da zapomnieć o sobie.

Skoro nie da o sobie zapomnieć, do tematu jeszcze nie raz powrócimy. Dziękuję za rozmowę.

Moje profile