Archiwum: Grudzień, 2010

Przez ostatnie dwa miesiące zaangażowałem się w opracowanie i wydawnictwo kilku publikacji, dostarczanie materiałów, udostępnianie fotografii. W tym miejscu zachęcam do obejrzenia dwóch nowych publikacji Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju: Gazety Pogórzańskiej, i właśnie powstałych map tematycznych.


Czym te mapy różnią się od innych?

Przede wszystkim zwiększyliśmy funkcjonalność turystyczną map. Zastosowaliśmy numerację atrakcji i do każdej dołączyliśmy opis. Każda z map dotyczy jednego tematu: produktów lokalnych i bazy turystycznej, pamiątek historycznych, atrakcji kulturowych, atrakcji przyrodniczych miejsc i historii niezwykłych. Myślę, że takie rozwiązanie będzie czytelne dla turysty. Zamieszczenie wszystkiego na jednej z pewnością nie byłoby możliwe przy zachowaniu tej skali.

Wprowadziłem również kilka poprawek i aktualności, oraz nowych nie pojawiających się wcześniej nazw topograficznych. Pierwszy raz zamiast szczytu Wysoki Ost znajdziemy Wysoki Łaz, zamiast Kamińska – Kamieniska, biegnący szlak zielony PTTK – wokół Brzanki i szlaki konne projektu Karpackie Podkowy. Mapa ma charakter poglądowy, wykonana została w skali 1: 60240.

Zachęcam do odwiedzenia siedziby Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju i pobrania publikacji. Mapa będzie również dostępna w czasie Mistrzostw w zjazdach na workach ze słomą do Paryi – 12 lutego, O miłości granie w krainie łagodności w Paryi – 13 lutego i w wielu innych miejscach, gdzie będę.

Przy tej okazji dziękuję również Basi – mojej stażystce, która dużą część materiałów opracowała.

Jeżeli nie możesz odebrać materiałów osobiście, a chciałbyś posiadać takie mapy, nie ma problemu, napisz maila. Pierwsze dziesięć osób uhonoruję darmową przesyłką.

W najnowszym – świątecznym wydaniu Tuchowskich Wieści zamieściliśmy wywiad jakiego udzieliłem panu Józefowi Koziołowi. Materiał pomimo, że dotyczy gminy Tuchów, ma charakter szerszy, może dotyczyć dowolnej gminy o aspiracjach turystycznych. Zachęcam do przeczytania wywiadu.

Z Piotrem Firlejem, przewodnikiem beskidzkim, właścicielem firmy turystycznej rozmawia Józef Kozioł.

Czy Tuchów jest chętnie odwiedzany przez turystów?

Najczęściej i najchętniej odwiedzany jest przez pielgrzymów, grupy zorganizowane, rodziny z dziećmi; poza sanktuarium zwiedzają, również szopkę i muzea. W lewobrzeżnej części miasta sytuacja wygląda znacznie gorzej. Po tej stronie nie ma żadnych dodatkowych atrakcji.

Czy poza sanktuarium MB Tuchowskiej i klasztorem ojców Redemptorystów możemy się poszczycić ciekawymi miejscami, produktami lokalnymi?

Zawsze kiedy mówimy o turystyce w naszej gminie, na potwierdzenie atrakcyjności powołujemy się na sanktuarium, Brzankę, kiełbasę tuchowską, miody, grzyby, agroturystykę i gościnność. Owszem, należy budować markę miejsc i produktów turystycznych. Wymaga to jednak wiedzy specjalistycznej lub przynajmniej wyczucia tematu. Budowanie marki miejsc to praca wieloetapowa, wymagająca wielokierunkowości działań, otwartości na podpowiedzi innych, mobilności, nowoczesnych rozwiązań wizualnych. Efektem musi być wysoka jakość informacji, przekaz jasny, atrakcyjny dla odbiorcy.

Jak najprościej scharakteryzować turystę?

Turysta to ten, kto jest w stanie zapłacić, aby spędzić mile wolny czas, a przy okazji zrealizować swoje marzenia, rozwijać zainteresowania.

Turysta to osoba o skłonnościach do spędzania czasu wolnego poza miejscem zamieszkania.

Definicji turysty i turystyki jest bardzo wiele. Z punktu widzenia zaspokajania potrzeb krajoznawczych czy wypoczynkowych tak właśnie jest.

Rozpoznanie potrzeb turysty jest decydujące przy osiąganiu sukcesów. Każdy organizator wypoczynku, przedstawiciel branży hotelarskiej, gastronomicznej, usługowej musi zadać sobie pytanie: Czego oczekuje od nas turysta? Preferencje, oczekiwania determinują turystę do ponownego odwiedzenia danego miejsca, a z prowadzonych również przeze mnie badań i rozmów zauważam, a artykuły w prasie turystycznej potwierdzają, że 80% osób odwiedziło jakieś miejsce ponieważ same już tutaj były lub dowiedziały się od znajomych. Jeżeli turysta np. z Poznania przeczyta o gospodarstwach agroturystycznych w gminie Tuchów w Internecie, prasie, lub folderze, jakie jest prawdopodobieństwo, że będzie chciał tutaj przyjechać? To tak jakbyśmy przeczytali o ofercie agroturystycznej w okolicy Lęborka, Leszna czy Bornego Sulinowa. Czy kiedyś tam pojedziemy? A jeżeli znajomy powie w niezobowiązującej rozmowie: jedź do tego ośrodka w Białej Niżej, my jeździmy tam od lat i jesteśmy bardzo zadowoleni, pojedzie i opowie innym.

Co zrobić, aby turysta ze Szczecina, Warszawy czy Krakowa jednak chciał przyjechać w Pasmo Brzanki czy do Tuchowa?

Wyobraźmy sobie nasze wymarzone wakacje na Mazurach. W pierwszej kolejności nasze myśli kierowane są ku naszym wyobrażeniom, znanym miejscowościom, o których już kiedyś słyszeliśmy: Węgorzewo, Giżycko, Ełk, Mikołajki. Plaże, kajak, żaglówka, spacery po lesie, kąpiel w jeziorze, bar lub restauracja z wymarzonym jedzeniem po niskiej cenie, wygodny hotelik, pensjonat lub agroturystyka w bardzo dobrych warunkach, z miłą obsługą. I tyle wiemy o tym, co chcemy i gdzie chcemy jechać. Ktoś jednak promuje się na wszelkie sposoby, bo chce nas przyciągnąć nad jeziorko w miejscowości Ruciane-Nida.

Podobnie jest z wyobrażeniem turysty z Polski o Paśmie Brzanki czy o Tuchowie. Po co ktoś miałby tutaj przyjeżdżać; skoro już z daleka jedzie, to woli pojechać w Bieszczady, Beskidy, Pieniny, Tatry, do miejscowości wypoczynkowych, uzdrowisk o rozwiniętej bazie usługowej: Krynicy, Muszyny, Wysowej, Iwonicza, Szczawnicy, Zawoi i wielu innych.

Aby móc konkurować z innymi, musimy współdziałać z partnerami sektora turystycznego, działać energicznie, skutecznie, mieć lepsze pomysły, lepiej się promować.

Czy to oznacza, że jesteśmy bez większych szans w konfrontacji z turystycznymi potęgami?

Należy podejść do sprawy racjonalnie. Samo położenie w Małopolsce to ogromna szansa. Mamy przecież w okolicy miejsca o większej koncentracji turystycznej i to one napędzają koniunkturę i takie miejsca są nam potrzebne. Dlatego też tym bardziej należy dbać o miejsca rozpoznawalne, na nich ciąży również odpowiedzialność za region.

Niestety jest tak, że nasza gmina w porównaniu z Tatrami czy Puszczą Białowieską jest uboższa w atrakcje przyrodnicze. Ale przecież – zapewniam – te atrakcje są; mamy również duży potencjał ludzi, z którego nie korzystamy. Po pierwsze należy rozpoznać możliwości, później rozpocząć działanie.

Tuchów reklamuje się w Internecie, prasie, radiu, telewizji.

To wszystko jest ważne, ale tylko w przypadku, kiedy wcześniej będziemy gotowi do przyjęcia gości. Cóż z promocji, kiedy turysta przyjedzie i odniesie pierwsze i drugie negatywne wrażenie, nic go nie zachwyci, nic nie zaskoczy. Nie wróci do nas i jeszcze zrobi złą reklamę wśród znajomych.

Każda promocja może być wyrzuceniem pieniędzy w błoto lub dobrą inwestycją. W przyszłości dojdzie do sytuacji, że materiały promocyjne będzie się rozdawać tylko zainteresowanym turystom, tym, którzy już przyjechali na miejsce lub krążą po okolicy, odwiedzają sąsiednie regiony. Przesyłanie materiałów promocyjnych pocztą też jest bardzo dobrym rozwiązaniem, a unika się tej formy promocji, bo wymaga dodatkowego zaangażowania. Należy wychodzić do turysty w inicjatywami, przy tym być konkretnym i kompetentnym. Inne media: radio, telewizja, gazety mogą tutaj w znaczący sposób pomóc, ale – raz jeszcze podkreślam – tylko w przypadku, kiedy robi się to w umiejętny sposób.

Proszę podać przykłady dobrych i złych praktyk turystycznych w gminie Tuchów.

Nad każdą złą i dobrą praktyką należałoby się zastanawiać osobno, osobno je omawiać, wyciągać wnioski. Nie moja rola, aby komuś tłumaczyć teraz, że źle robił.

W zamian podam przykład z sąsiedniego ogródka. Liderem ze względu na potencjał turystyczny w regionie są i będą nadal Ciężkowice, nic tego w najbliższym dziesięcioleciu nie zmieni, a Tuchów no cóż, będzie daleko w tyle. Tam od lat widać większe zaangażowanie w sprawy turystyczne. Od lat działa Centrum Kultury i Promocji Gminy Ciężkowice, realizowany jest obecnie projekt turystyczny za kwotę 4,5mln PLN pt. „Kreowanie markowego produktu turystycznego na terenie Pogórza Ciężkowickiego – „Wokół Skamieniałego Miasta”. Nie wielkość dotacji tutaj jest ważna, ale przeznaczenie środków. W ramach projektu m.in. powstanie zupełnie nowy, nowoczesny budynek muzeum przyrodniczego.

Można by powiedzieć: my nie mamy Skamieniałe Miasta, a gdybyśmy mieli to… Skamieniałego Miasta nie, ale już muzeum przyrodnicze teoretycznie mogłoby powstać w różnych miejscach. Podobnie jest ze skansenem pszczelarskim w Stróżach i Kamiannej, ośrodkiem dominikańskim na Jamnej, parkiem miniatur w Inwałdzie, muzeum lalek w Pilznie, skansenem w Szymbarku itd.

O gospodarstwach agroturystycznych mówi się tak dużo, jak wygląda tutaj sytuacja?

Przez lata zaniedbano uregulowania prawne tej działalności. Formalnie nie posiadamy na terenie gminy gospodarstw agroturystycznych. Teraz jest czas, aby to naprawiać. Podobna sytuacja jest w całej Polsce, więc nasz przykład nie jest odosobnionym. W materiałach prasowych z lat 90. dowiadujemy się, jaka była wówczas moda na zakładanie gospodarstw. Panował nastrój euforii (bo wreszcie zarobimy dużo pieniędzy bez żadnych nakładów finansowych). Przez te 15 lat świat odwrócił się na pięcie i poszedł w inną stronę, nikt teraz nie przyjedzie do prywatnego domu od tak, aby zamieszczać w tymczasowo opuszczonym przez mieszkańców pokoju. Nie ma koła agroturystycznego w gminie, a pojedyncze gospodarstwa działają dzięki zaradności ich gospodarzy.

Jeżeli dodamy, że zainteresowanie turystyką wiejską w ostatnich latach zmalało, o czym mówią badania, nie rokuje to dobrze na najbliższą przyszłość.

Jakie więc pomysły mogą ożywić życie turystyczne?

Przykładów działań można wymyślać w nieskończoność, zejdźmy na ziemię. Zróbmy jedną dobrą imprezę turystyczną. Jedną – jedyną, którą będziemy w stanie wypromować Tuchów – na przykład poprzez kiełbasę tuchowską. Takiej imprezy dla turystów nie ma.

Może jest tak, że turystyki wcale nie potrzebujemy do rozwoju, a wystarczą nam zakłady usługowe, drobny przemysł?

Przez lata nie była ona nam potrzebna, więc jest wielce prawdopodobne, że bez niej się obejdziemy. Niepokoi jednak fakt, że w projektach strategicznych gmin pisze się o turystce przy każdej okazji, a mimo tego poza ogólnym wrażaniem, nic więcej dobrego się nie robi. Turystyka jest tą gałęzią gospodarki, która przynosi również dodatkowe korzyści. Osoby przyjeżdżające ze świata potrafią otwierać nam – mieszkańcom oczy, mówiąc: u was jest tak pięknie, chce się tutaj przyjeżdżać. Z drugiej strony pozytywny obraz miejsca będzie zachęcał osoby z zewnątrz do podejmowania inwestycji, współpracy. I ta dodana wartość powoduje, że turystyka nie da zapomnieć o sobie.

Skoro nie da o sobie zapomnieć, do tematu jeszcze nie raz powrócimy. Dziękuję za rozmowę.

Nie spać – zwiedzać, 26 grudnia 2010r. godz. 13:00, Skamieniałe Miasto

Leżenie „plackiem” przed telewizorem lub zamęczanie klawiatury swojego komputera nie jest niczym miłym w czasie świąt. Warto zaplanować chociaż krótki spacer. Tych wszystkich którzy są bardziej podatni na walory zimowego krajobrazu, zapraszam na drugą już akcję w okresie świąteczno-noworocznym: Nie spać – zwiedzać, czyli zwiedzanie Skamieniałego Miasta z przewodnikami-Mikołajami. Zdjęcia z zeszłorocznej akcji zamieszczamy tutaj. Pomimo, że osób było sporo, a atmosfera bardzo miła, brakowało jednego. Śniegu! W tym roku będzie lepiej.

„Nie spać – zwiedzać!” to druga już w okresie świątecznym i nie mająca sobie podobnych akcja prowadzona przez przewodników regionu tarnowskiego.

W czasie wycieczek obnażamy całą prawdę o ciekawych miejscach na Pogórzu Karpackim, pokazujemy największe okoliczne walory, ukazujemy piękno pogórzańskiego krajobrazu, opowiadamy o wydarzeniach historycznych i niezwykłych ludziach.

Program – Drugi Dzień Świąt (niedziela, 26 grudnia 2010):

- godz. 13:00 – Zbiórka pod Skałą Grunwald – parking dolny przy bramie wejściowej do rezerwatu. Spacer do Skały z Krzyżem, dla wytrwałych do Wąwozu Czarownic.

- godz. 15:00 – Ognisko w Wąwozie Harcerzy – wręczanie uczestnikom upominków turystycznych i prezentów.

- godz. 16:00 – Zakończenie

Dwugodzinny spacer i późniejsze grzanie się przy ognisku można traktować jako preludium bardzo dobrej zabawy. Całość poprowadzą Przewodnicy-Mikołaje organizujący świąteczne konkursy z upominkami. Będzie się działo, że ho…ho…ho…

Podczas spaceru sprawdzimy czy Borsuk zapada w zimowy sen, jak prezentują się na tle śnieżnej bieli Piramidy, Aligator rodem z Nilu i Sfinks, a na najwytrwalszych czeka widok na wspaniały lodospad w Wąwozie Czarownic.

Nie czekaj do imprezy sylwestrowej na zrzucenie tych kilku świątecznych deko, ale skorzystaj z nadarzającej się okazji i wybierz się wraz z rodziną na w pełni zimową wycieczkę.

Na wycieczkę prosimy zabrać:
- ciepłe ubranie,
- podwójne skarpetki, zwłaszcza dla dzieci,
- rękawiczki,
- wygodne i ciepłe buty,
- herbatę w termosie,
- coś do jedzenia, kiełbasę do smażenia na ognisku,
- zachęcamy do chwalenia się również świątecznymi wypiekami

Daj się ponieść magi zimowej scenerii, zobacz, że zima najgroźniej wygląda z domowej perspektywy. Dla wszystkich to wspaniała zabawa i możliwość poznania zimowych tajemnic Skamieniałego Miasta.

Akcja dla korzystających z niej turystów jest darmowa !

Nie potrzeba wcześniej zgłaszać swojego uczestnictwa. Wystarczy pojawić się 26 grudnia 2010r. o godzinie 13:00 na parkingu przy wejściu do Skamieniałego Miasta. Wycieczka odbędzie się bez względu na pogodę.

Organizatorzy akcji:

Centrum Usług Turystycznych i Przedsiębiorczości www.cut.travel.pl

Praktyczny serwis turystyczny www.skamienialemiasto.pl

Biuro turystyczne Poland-Active www.poland-active.com

Naszą akcję wspierają:

Beskidzki serwis turystyczny www.e-beskidy.com

Serwis turystyczny o Pogórzach Karpackich www.pogorza.pl

Serwis turystyczny www.wypadowe.pl

Centrum Kultury i Promocji Miasta Ciężkowice www.ciezkowice.pl

Zakliczyński serwis informacyjny www.zakliczyninfo.pl

Tarnowskie Centrum Informacji www.it.tarnow.pl


Pierwszy raz o powstającym obserwatorium astronomicznym w Rzepienniku Biskupim dowiedziałem się od kolegi – Tomka Brusa, który nie mogąc wcześniej uzyskać wpisu do indeksu pojechał do domu rodzinnego naszego wykładowcy „gdzieś pod Brzankę”. Bogdan Wszołek wykładał na naszych studiach fizykę dla geografów i podstawy astronomii.

Minęło kilka lat, a sprawa obserwatorium coraz bardziej mnie interesowała. Wreszcie przyszedł czas na pierwszą rozmowę i spotkanie w „Bogdanówce” – domu rodzinnym astronoma. Po roku na Wielkiej Górze w Rzepienniku Strzyżewskim przeprowadziłem wywiad. W między czasie kilkakrotnie odwiedziłem powstającą inwestycję.

Teraz pojawia się kolejna okazja, aby napisać coś więcej o działalności rzepiennickiego obserwatorium. Artykuł jaki otrzymałem z pewnością może wprawić w zdumienie. Sam fakt sprowadzenia jednego z radioteleskopów do Rzepiennika Biskupiego bardzo cieszy, utwierdza mnie w przekonaniu, że warto wspierać dobre inicjatywy.

Przeczytaj jak ratowano radioteleskopy z Centrum Łączności Satelitarnej.

Dzwonię wczoraj rano – 17.12.2010 do Departamentu Promocji i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, aby zapytać czy mogę pocztą wysłać zaświadczenie lekarskie w celu przedłużenia ważności identyfikatora przewodnika i pilota wycieczek – bo ważność mojej licencji mija w najbliższych dniach. Takie zaświadczenie zrobiłem już kilka dni temu za 38zł.

Otrzymuję zaskakującą odpowiedź, że wysłać mogę, ale i tak identyfikatora nie otrzymam. Spóźniłem się jeden dzień. Do czwartku (dzień wcześniej) mogłem tak robić, ale od piątku już nie, bo wchodzi w życie nowa ustawa o usługach turystycznych, która zwalnia przewodników i pilotów z uzyskiwania zaświadczeń o stanie zdrowia od lekarza pracy. Teraz należy wysłać prośbę o przedłużenie takiego identyfikatora i taki uzyska się na 10 lat. To z pewnością spore ułatwienie.

Cała zabawa polega na tym, że teraz jeszcze tego zrobić nie mogę, bo jak pani w UM tłumaczyła, rząd nie zatwierdził rozporządzenia, a co za tym idzie prawo to nie zostało wprowadzone w życie.

Już nie można otrzymać identyfikatora według starych zasad, a według nowych jeszcze nie. Co więc mają zrobić przewodnicy i piloci?

Czekać.

Jedyne co mi pani poleciła, to po Nowym Roku zadzwonić i dowiedzieć się czy już mogę taką prośbę złożyć. Zapewne sprawa będzie się przedłużać jeszcze przez kilka tygodni. To uniemożliwia prowadzenie działalności lub zmusza do podejmowania działań na granicy prawa.

Miałem zapewne obowiązek wiedzieć, że ustawa zwalnia z uzyskiwania takich zaświadczeń, ale obowiązkiem państwa jest zachowanie ciągłości w możliwości uzyskiwania licencji na prowadzenie usług.

No cóż. Nadszedł ten moment kiedy zaczynam tworzyć własnego bloga. Czasy trochę do takiego działania zmuszają, ale jest to również czysto praktyczne podejście. Jestem gotowy – pomyślałem. Przecież chcę dzielić się swoimi opiniami, przemyśleniami, chcę opisywać własne doświadczenia zawodowe i dzielić się nimi z innymi. To naturalna kolej rzeczy, to ten moment, kiedy dochodzę do przekonania, że ma być tak – i to będzie dobre.

Dlatego jestem tu i teraz – chyba o tym będzie ten blog.

Nie dalej niż dwa tygodnie temu mijając turystę podchodzącego z Jamnego z nartami na plecach, zapytałem: – Dokąd idziesz z tymi nartami? Usłyszałem: Do domu. Czyżby mieszkał w przysiółkach nad Ochotnicą? Kiedy po 5min. doszedł po mnie do Gorczańskiej Chaty – on, przewodnik tatrzański, z około 25 letnim doświadczeniem, zrozumiałem, że wrócił w góry.

Podobnie miał również Jerzy Harasymowicz, który pisał:

Ja tylko zniknę wtedy
w starym lesie bukowym
Tak jakbym wrócił do siebie
Po prostu wrócę do domu

W Gazecie Południowej w 1976r., Władysław Bochenek – urodzony w Ołpinach, wychowywał się w Jodłówce Tuchowskiej – poeta i prozaik tak pisał o swoich rodzinnych stronach.

Zawsze wydawało mi się (i ciągle jeszcze nie mogę pozbyć się tego wrażenia), że z tych okolic, gdzie się urodziłem i spędziłem swe dzieciństwo, jest wszędzie najdalej, że jest to taki zakątek, z którego chcąc wyjść – trzeba pokonać bariery przestrzeni i czasu tudzież zwalczać niezliczoną ilość przeszkód (…).

(…) Tak myślałem dawniej. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, jak cenna bywa droga powrotu. A teraz kiedy wracam w te strony wydaje mi się, że czas mego pobytu w tych okolicach będzie czasem darowanym. Nic się wtedy nie stanie. Nie zachoruję na przykład, nie będę miał żadnych nieprzyjemności. Tak jakbym wracał do krany prapoczątku, wydzielonej oazy, na którą nie działają złe siły.

Dla mnie „Tu i teraz”  to szeroko rozumiana przestrzeń z którą się identyfikuje.